Smutno mi
Aż się tańczyć nie chce, w pary z damami smętnie podpierającym ściany senatorskiego domostwa łączyć, ni trunków barku senatorskiego kosztować.. Patrząc na tę hałastrę wrzeszczącą na siebie bez sensu żadnego, przekrzykującą się argumentami, które - gdyby słuchali się nawzajem - są jednakowe dla jednych i drugich, odchodzą chęci do czegokolwiek. Cóż to bracia znowu wymyślili? Zmiany w swoim WIELKIM sukcesie nagle na gwałt chcą wprowadzać. Jak wielki to był sukces niech przypomną te słowa i te słowa, a także te, te i te . Dlaczego nagle zdecydowali, że coś jest nie tak i trzeba to zmienić? Dlaczego druga część senatorskich gości z radością tę dyskusję podchwyciła i jazda bawić się w to co najlepiej potrafią - jedną wielką hucpę kto kogo zakrzyczy.
Takie nieodparte wrażenie mam jednakże, że chodzi im o coś całkowicie innego. Bo cóż tak naprawdę zmienią kaczkowe piski, nawet jeśli zmiany których tak się domagają Donaldinio zaakceptuje? […]
Original post by timoboll